czwartek, 23 lutego 2017

Wcale nie prosto z drutów

Tak wyszło, że nie pokazałam od razu po zrobieniu dwóch moich prac - ponieważ jedna była niespodzianką dla mojej siostry, a druga od razu popędziła do przedszkola na bal :) Ale spieszę nadrobić zaległości.

Po pierwsze zatem - szalochusta Buccaneer, wzór autorstwa Justyny Lorkowskiej, której talent i pomysłowość są niezmierzone. Pierwszy egzemplarz był dla mojej siostry, ale koniecznie chcę sobie zrobić drugą taką, w moich kolorach :)
Poszły mi 3 motki Flory dropsa, plus resztki różnych kolorów Flory i Fabela. Druty 3,75 i 3,5.

A tu korona mojego księciunia ;)
Elegant Knit Crown autorstwa Kathryn Andrews 
Wydziergałam ją na drutach 4mm z podwójnej Perliny (bawełna z akrylem) Himalaya.
Halino, tak się właśnie przyjęło u nas mówić - pytanie, czy trzeba dodatkowo rozróżniać te określenia :)
Olaboga, koc rzuciłam póki co, dziergam kalowy sweterek :)
Justyno - szpula, faktycznie, o niej zapomniałam :)
Ago - no właśnie, mam podobnie, jakkolwiek precel podbił moje serce :)
Basiu, dziękuję :) Nie wiem tylko, czy dam radę kontynuować, jakby się tak znienacka ciepło zrobiło ;)
Pierożku, ja niektóre opowieści czytam pierwszy raz w życiu, w tym tomiszczu są także mniej znane opowiadania. No i fajnie sobie tak odświeżyć dawną lekturę, która zdecydowanie się broni nadal :)
Decora Bunny, udało się? Nie wiem, jaki błąd, więc nie bardzo mogę pomóc.

środa, 8 lutego 2017

Wspólne dzierganie i czytanie


Oto moja bieżąca robótka - pled z resztek włóczki, takich na druty 4,5 mm. Są tu Nakolen z Nako, Kartopu Yun Ketenli, jakieś resztki Nepala Dropsa, Tweedy YarnArtu... Na razie mam 30 kwadratów, miało być kwadratowo 10x10, ale okazało się, że kwadraty wychodzą większe, niż na początku mi się zdawało, więc chyba nieco zmodyfikuję kształt i układ. Korzystam ze wzoru Mitered Square Blanket:
 Jeśli zaś chodzi o czytanie - cóż, gdyby nie czytnik, pewnie nie wzięłabym się za liczącą ponad 2000 stron w papierowym wydaniu "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" ;)

http://www.makneta.com/search/label/yarn%20along


Mówiąc szczerze spodziewałam się, że rozmowa o rodzajach motków wzbudzi wasze większe zainteresowanie ;) Nadal nie mam pomysłu na kejki! Na pewno za to nazwy mocno kulinarne wam się podobają :)
Asiu305, "kłębek motany na zwijarce" jest dla mnie czymś w stylu "płaskokrążka lustronumerycznego" ;) Czyli bez szans na wejście do uzusu :D
Kruliczyco, z cewką się spotkałam kilka razy, zdaje się przy okazji serwet z kordu, omawianych na jakimś forum...
Alicjobabeczko - no tak, oponka, ale ona ma dodatkowe znaczenie, niekoniecznie sympatyczne ;)
Ulu, ja też ;)
Lucy eM Ko - a robiłaś już w tym karnawale? Ja się przymierzam :)
Bevo, Asiu - smacznego ;)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Motki, motki (brak słów, część 1)

Zobaczcie, na co trafiłam, kopiąc po internecie.

Zdjęcie pochodzi ze strony Overtherainbowyarn.
Zaczęłam się zastanawiać nad polszczyzną. Niby taka bogata, a w naszej dziedzinie szału nie ma ;)
No bo jak by nazwać po kolei takie formy zwijania włóczki?
Hank - przyznam się wam, że kiedy myślę "motek", przychodzi mi do głowy właśnie ta forma ;) Ale nie bierzcie sobie tego do serca, w polskim internecie robótkowym przyjął się zdaje się precel.
Ball - kłębek. Kłębuszek. Kłębunio ;)
Skein - tu funkcjonuje właśnie motek. Motany maszynowo, równy, symetryczny i tak dalej.
Cake - tu brakuje mi bardzo odpowiedniego słowa. Coraz więcej z nas posługuje się zwijarkami i takie kejki (hejkum kejkum) pojawiają się na blogach, na allegro... Kejk świetnie leży też w miskach do włóczki, doskonale nadaje się na centerpulla i ma w ogóle same zalety ;)
Doughnut - czyli pączek-oponka. Obwarzanek? Wersja pośrednia między kłębkiem, motkiem a kejkiem, nadająca się nie tylko do moherów, ale też i merynosów albo bawełny z akrylem.
Cone - dosłowne tłumaczenie to rożek/stożek, ale po polsku funkcjonuje zdaje się nazwa cewka, od walca, na który nić jest nawijana. Zwykle w tej formie występują bardzo cienkie, przemysłowe nici i włóczki.

Macie jakieś pomysły na polskie nazwy dla tych form? A może są niepotrzebne, niech żyje prostota? ;)
Kasias, dziękuję :)
Asia305, faktycznie, motki były dwa, coś mi się kompletnie pozajączkowało (zrzucam to na karb oddalenia czasowego od dziergania chusty) - zważyłam ją właśnie i idę poprawić poprzedni post :)
Lucy eM Ko - ja noszę kolory tzw "prawdziwego lata" - przy takim różu/wrzosie moja wiecznie zaróżowiona (trądzikiem różowatym, ech) twarz nie jest różowa Aż Tak Bardzo ;)
Basiu, u mnie Kauflandu brak, ale dzięki za cynk :)
Wiolu, polecam wzór bardzo, cudnie jasny i prosty, serialowy ;)

środa, 1 lutego 2017

Zaległości


Dopiero teraz mogę pokazać jedną z moich ulubionych chust - Abree. Testowałam ją dla Hani Maciejewskiej jeszcze w wakacje, stąd i takie miłe oku zdjęcia ;)

Wydziergałam ją z jednego motka włóczki Holly La Passion, na drutach 3,75mm.

Basiu, dzięki :)
Aneto, czuj się zmotywowana do zaprowadzenia porządków w narzędziach :)
Olaboga, powodzenia w naciąganiu ;)
Made by Ula - ja nie kupowałam HH ani zestawów, wszystko sobie musiałam wykombinować po swojemu :)
Lucy, płaskie magnesy są na allegro, za grosze :)
Renik, ja cię proszę, zrób coś ze swoimi skarbami, one tam cierpią! ;)

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Narzędzia pracy

Ostatnio u Marzeny i Kasi widziałam wpisy na temat narzędzi, jakimi posługują się podczas dziergania i pomyślałam, że też pokażę, co tam chowam ;)
Po pierwsze więc: futerał z drutami z żyłką niewymienną.
Futerał uszyłam sobie sama parę lat temu, w jakimś do dzisiaj niezrozumiałym przypływie geniuszu (dziś nie umiem odtworzyć, jak właściwie mi się to udało).
 Uszyty jest z alkantary i zwykłej bawełenki. Druty są ułożone rozmiarami, od 2mm do 8mm :) Po lewej, w szerszych przegródkach są druty z żyłką 40cm, dla mnie niewygodne, ale jakoś z rozpędu je trzymam ;)
 Zapina się toto na guzik i doskonale się sprawdza i w domu i w podróży.

To etui kupiłam we Włóczkowo.pl i jestem z niego bardzo zadowolona. 
Mieszczą się tu moje wszystkie druty z wymiennymi żyłkami, żyłki, nakrętki na koniec żyłki czy kluczyki. Oprócz tego mam tu jeszcze miarkę, drut do warkoczy, szydełko do ratowania się w razie błędu i igłę dziewiarską.
 To etui uszyła mi kiedyś mama i nadal doskonale mi służy - trzymam w nim, jak widać, szydełka wszelkich rozmiarów, kolorów i materiałów.
I jeszcze ostatni gadżet - pudełko na gandzię. Jak widać, każdemu jego gandzia - u mnie pudełeczko mieści markery, igły, kluczyki do dokręcania drutów Knit Pro.
Schludne ułożenie igiełek osiągam dzięki dwóm malutkim magnesom neodymowym, wydłubanym ze starego etui na telefon ;)
 Oprócz porządku, taki patent zapewnia mi jeszcze jedną wygodę:
  
Podczas szycia odkładam sobie igłę na wieczko pudełka i wiem, że nigdzie mi nie ucieknie :)
Nic nie ginie, nic się nie psuje, moje kochane przybory są bezpieczne :)
A Wy? Pokażecie swoje narzędzia? Na jakich drutach najbardziej lubicie dziergać? Bez czego nie wyobrażacie sobie pracy?

Zauważyłam spory ruch w KAL-owym wątku na Ravelry, mam nadzieję, że choć częściowo "jam to, nie chwaląc się, sprawił", jak mówił pan Zagłoba :)
Basiu - zajrzałaś?
A.Bo - jest bardzo łatwa, o ile ktoś się nie boi kitchenera :)
Milu, maila nie dostałam, napisz proszę jeszcze raz na adres podany w prawej szpalcie bloga :)
W Harmonii, bardzo polecam :) Podoba mi się też dlatego, że łatwo można ją wymienić :)
Baboruda, stronę znam, ale jest tak męcząco niefunkcjonalna...
Bevo, gdybyż taką przyznawano... :)
Ewo, ja lubię robić od palców z dwóch powodów - po pierwsze nigdy mi nie zabraknie włóczki w trakcie roboty - gdy mam jej mało, po prostu zamykam oczka, a po drugie - lepiej mi wychodzi elastyczne zamykanie oczek niż ich nabieranie ;)
Olaboga, są i skarpetki zaczynane od środka pięty, co kto lubi :)

sobota, 21 stycznia 2017

Skapetkowy KAL

Nie wiem, czy bywacie na polskiej grupie na Ravelry, ale jeśli nie, to wpadnijcie koniecznie - został tam bowiem ogłoszony całoroczny KAL skarpetkowy. Prace można zgłaszać do końca roku, w wątku wywiązała się też ciekawa rozmowa o sposobach wykonywania pięty.
Efektem tej rozmowy jest para grubych skarpetek z DROPSowego Nepala - z piętą "afterthought heel". Pięta "afterkowa", jak roboczo skróciłam nazwę, robiona jest po wykonaniu całej skarpetki. W miejscu, gdzie ma się pojawić, przerabia się połowę oczek okrążenia inną włóczką, przekłada z powrotem te nowe, kolorowe oczka na lewy drut i dzierga jakby nigdy nic dalszą część skarpetki (ja zawsze robię od palców, ale przy tej pięcie nie ma to znaczenia). Po ukończeniu skarpetki łapie się żywe oczka przy tej dodatkowej nici, nić wypruwa, a piętę robi tak, jak palce w skarpetce, w okrążeniach.
Metoda jest bardzo wdzięczna, szybka, pięta wychodzi ładnie, a w razie sfilcowania czy przetarcia łatwo ją usunąć i wydziergać na nowo :)


A tu mój synuś złożył mamie skarpetki metodą Marie Kondo ;)
Druty 5mm, resztki Nepala w 3 kolorach, dwa dni roboty :)
Agusko, super :)
W Harmonii, u nas jeszcze kilka egzemplarzy widziałam koło piątku, powodzenia :)
El., moja mama była w kinie na pierwszym z filmów, więc może także i babcie mogą mieć z Harrym coś wspólnego (wpisz w google "sweter Molly Weasley" - autorka chyba lubi robótki :)) A co do wzorów anglojęzycznych - niektóre mają wykroje i schematy, nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Jest system tagowania na ravelry, szkoda że tam nie umieszczają informacji o rodzaju opisu.
Bevo, specjalnie dla ciebie:
Basiu, pisałam już poprzednio, że byłam - z ciekawostek: jedna z włóczek ma nitkę odblaskową, jak znalazł na zimową porę :)
Kruliczyco, ja właśnie nie mam za bardzo, w przypływie furii pozbyłam się tych źle przetłumaczonych książek - i chyba zacznę zbierać od nowa, bo żadne internetowe źródła samych ściegów nie przychodzą mi do głowy.
Lucy, Harry Potter i Władca Pierścieni to u nas święte książki i filmy. W końcu dzięki Władcy wyszłam za mąż za Najlepszego z Mężów :D
Knitologu, właśnie warkoczyki najbardziej mi się spodobały :)
Gabrysiu, moim zdaniem schematy są bardzo jasne, intuicyjne i jasno opisane, polecam :)
Step 7: Then click on the save template.