Zrobiłam, jak postanowiłam. Tu gumeczka, tam skrzydełeczka... A wredna pielucha się nie zapięła na dziecku! Ooo, tyyyyy... - zmełłam w zębach złożone inwektywy i rzuciłam pieluchą w kąt.
Panicz schodził po schodach z 4 piętra 12 minut. Kawał czasu na myślenie, nieprawdaż?
I co, i co sobioe uświadomiłam? Że w pierwszej pielusze zapięcia były w postaci wystających pasków, a tu, nie wiedzieć czemu, przyszyłam tylko takie malutkie pizdryczki rzepa... No to zapięcie do zmiany...
Znalazłam też fajny tutorial na pękaty igielnik. Niestetyu - igielnik jest niezupełnie okrągły, niezupełnie pękaty i w ogóle taki jakiś... Następna wersja będzie z porządnej bawełny, powiadam wam.
A ze zdezelowanej koszulki polo uszyłam dziecince czapkę, o. Pierwsze zderzenie z dzianiną. Jakoś wyszło, zobaczymy :)
Truscaveczka odpowiada:
Gabrysiu, dzięki :)Abo, ja po prostu unikam nieprzyjemności w postaci mokrego sprzątania (oszczędzam ręce, robiąc to rękami męża :P) i nie staram się mieć domu na wysoki połysk :) Lubię porządek, ale bardziej lubię robótki :)
Monique, bardzo polecam wielorazówki. Zapach mokrego pampersa jest straszny :/ PanMąż mówi, że pampki dlatego tak śmierdzą, żeby rodzice nie zapominali o przewijaniu ;)
6 komentarzy :
Ha, wyglada na to, ze mnie gugiel wpuscil :))
Przesliczna ta czapka! Naprawde, super. Bo nad pielucha to juz sie zachwycalam ;))
ale śliczna czapka! a ja głupia pi... dziecku czapkę kupiłam!
ha! 12 minut, powiadasz? ;-) to ja jestem tylko parę minut szybsza niż Panicz :-/
nad pieluchami się nie zachwycam, bo temat mi obcy, za to igielnik mniam! ;-)
Ja również o pieluchach nie będę pisać, ale czapusia super :)
Igielnik pomysłowy cała reszta mniej pieluchy to historia, co
do czapki-nic co może zachwycać.
Pozdrawiam Dusia
O, a ja wyczytałam na diabelskim pinterestu, że jak się do igielnika napcha waty stalowej, to się elegancko szpile ostrzą.
Prześlij komentarz