sobota, 31 grudnia 2016

Ciao, Stary Roku

Ciao! to nazwa wzoru, z którego wydziergałam dla siebie komin. Motyw warkoczowy wykorzystałam też na czapce.

 Wydziergany z czterdziestki, powiedzmy sobie szczerze - to nie jest fajna włóczka :/ Ale nie byłam w stanie znaleźć nic, co by mi pasowało. Teoretycznie powinna pasować do wzoru Luna, ale zamiast miękkiego otulacza wychodziła sztywna deska. W końcu wkurzyłam się, poszłam do pasmanterii i wzięłam coś, co znałam z dawnych czasów. I przebóg, ale ta arelanowska czterdziestka kiedyś była lepsza. Moja córa ma z niej sweter i niebo a ziemia normalnie :/ No nic, mam nauczkę na przyszłość. Mam wrażenie, że kotek byłby lepszy >.<
Ale ogólnie - wzór jeszcze dzisiaj jest darmowy, dzierga się "samo", bez większego myślenia, więc warto :)
A na koniec życzę Wam i Waszym bliskim szczęśliwego Nowego Roku!



Aniu, dziękuję :) Pomyślenie wynika z wcześniejszych doświadczeń ;)
Bevo, to szybko, szybko, mnie taki sweterek zajął ledwie tydzień :)
Basiu, bravo to czysty akryl, jakby co.
A.Bo - kolor faktycznie cudny :)
Ula, to dziergaj :)
Knitologu, dziękuję za wzór :) No, ja zdecydowanie dziergam ciaśniutko, czasem ciężko drut przepchnąć przez oczka :D


czwartek, 29 grudnia 2016

Reszta zaległości

Aaaa, to już 29 grudnia? czas mi leci niesamowicie szybko w końcu roku, święta, urodziny moje, męża (jego przynajmniej łatwo zorganizować, imprezuje w Nowy Rok), całe to zamieszanie i minuty, godziny i dni przelatują przez palce ekspresowo.
Dzisiaj wrzucam pozostałe ukończone w tym roku projekty, bo jeszcze to i owo się zaplątało w zakamarkach, całkiem niepokazane na blogu ;)
Numero uno to sweterek piórkowy, wydziergany dla córki według opisu Knitologa w podróży :) Robiłam tak jak w opisie, ale że dziergam ciaśniutko, wyszedł rozmiar 34/36, na wzrost 150cm (jak to dziecko rośnie ekspresowo!).


Obszyłam przód dekoltu perełkami, gdyż jestem dobrą matką i nie lubię, jak dziecię się piekli gdzie przód, gdzie tył ;) Nb tył jest leciutko przedłużony skróconymi rzędami, ponieważ gdy się siedzi w szkolnej ławce... No, wiecie same :)
Zużyłam 3 motki Brushed Alpaca Silk, druty 5mm. Kolor 15, nie wiem, czemu nazywany jasnym morskim, dla nas to kolor lodowy :)

Wydziergałam też rękawiczki dla wyżej wymienionej, z włóczki, która cudownie wyglądała w motku, teraz mniej mi się podoba (ale córce owszem, więc nie marudzę). Jeden motek BRAVO Color Schachenmayr, druty 4mm.

Teraz dziergam jeszcze dla siebie komplet - komin Ciao! i czapkę do niego.
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika truscaveczka (@truscaveczka)


Basiu, dziękuję :) U nas w rodzinie też wszyscy mocno czapkowi, więc całe stada mieszkają w szufladzie :)
Anko, Anno, Dzianinowe Studio - dziękuję :)
Dalwi, ja też z tej jestem najbardziej zadowolona :)
Ula, moja starsza jest mało wymagająca ciuchowo - lubi ładne stroje, ale nie wybrzydza. Młodszy bardziej konkretne ma oczekiwania ;D


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Okołoświątecznie i czapkowo :)


Od dwóch miesięcy w domu ciągły szpital, plus święta i inne atrakcje - wszystko to wpływa niekorzystnie na moje pisanie na blogu. Niby mam plan, ale ciągle coś wyskakuje, a gdy już nadarza się wolna chwila - wolę dziergać, no co tu kryć :)

Jeśli chcecie być na bieżąco z moimi projektami, zapraszam na Instagram, tam wrzucam to, co dziergam.

Dzisiaj podsumowanie ostatnich miesięcy, czyli wszystko, czego nie zdążyłam wrzucić i tutaj :)

Po pierwsze więc seria czapek:


 Numer jeden to Keep Calm Hani Maciejewskiej. Czapkę testowałam już dość dawno, dotarła do adresatki, ale zapomniałam ją pokazać na blogu. Wzór skrócony o jeden motyw, więc zamiast długiego sloucha z pomponem wyszło coś w rodzaju toczka ;)
Dziergałam z takiej śmiesznej włóczki z cekinami z LaPassion, Marigold. Druty 4,5 i 5mm.
To jest czapka LEGO. Tak w każdym razie uznał mój syn, który sam sobie wybrał włóczkę i fason :) W ogóle jak tak na niego patrzę i go słucham, wychodzi na to, że rośnie kolejny Zień czy inny Versace - tyle ma do powiedzenia na temat stylu, mody, i dlaczego nie ma marynarki na święta do babci, hę?
Czapka z włóczki BRAVO Color Schachenmayr, druty 4mm, jeden motek wystarczył na gładką czapkę i pomponik :)
Tą czapką jestem zachwycona, bezbrzeżnie. Wzór nazywa się Cep' (rosyjska wersja) czyli Chain, dziergałam z Alpaki Royal na drutach 4 i 4,5mm. W kudełkach alpakowych wzór się delikatnie rozmył, ale moim zdaniem zdecydowanie na korzyść całości :) Czapkę nosi moja córka, zachwycona takim modnym dodatkiem :)
A to jest czapka pastuszka. Pastuszek na zdjęciu jest już zmęczony i znużony po przedszkolnych jasełkach, ale niezmiernie z czapki zadowolony (i domaga się takiej do chodzenia po ulicy). Igor był chory przed jasełkami i w ostatniej chwili dowiedziałam się, że muszę skompletować kostium. W kwestii spodni przyszła w sukurs pani wychowawczyni, która naszyła ozdoby na portki, kiedy jej syn był mały i owe portki widać częściowo na zdjęciu. Ale nadal pozostawała kwestia czapki. Złapałam więc za szydełko i włóczkę Tweedy YarnArtu i wydziergałam mozolnie taką pseudobaranicę na otok czapki. Później z cienkiego polaru doszyłam górę w kształcie rogatywki. Wyszło pięknie, ale spędziłam na szykowaniu czapki większość dnia i dorobiłam się kontuzji nadgarstka ;)
Dziecko zadowolone z czapki wynagrodziło mi cierpienia jednak, wiadomo :)
W najbliższych dniach pokażę jeszcze sweterek dla córki, ale dzisiaj zostańmy w kręgu czapkowym.
Pozdrawiam was świątecznie :) Niech się darzy!
Aniu, dziękuję :)
Lucy, obiecuję, że już niedługo piórkowy wskoczy na blog :)
Dendrobium, ja nadal podchodzę do gwiazdek jak do jeża, nie odważyłam się :/
Basiu, rękawiczki za chwilę, i tak mi długi post wyszedł :) Ale powiem ci, że córka zachwycona :)
Kruliczyco, jak ty mnie rozumiesz z tym perfekcjonizmem gwiazdkowym... :)
Yvonne, dziękuję :)
Ula, świetne podkładki, tylko cały czas się zastanawiam, czy stabilne, te różne grubości...
Ewo, niestety nie mam po polsku :(

środa, 14 grudnia 2016

Zimowo mi

I śnieżyście...
Za oknem piękny śnieg, sypie jak szalony, aż miło. Mógłby co prawda zaczekać tydzień na święta, ale trzeba się cieszyć z tego, co się ma.
A ma się pogodę na kisiel malinowy z imbirem, na swetry i rękawiczki, na czekanie z nadzieją i radością na Same Wiecie Co.
Kiedy więc trafiłam parę dni temu na śnieżynki robione na drutach, nie mogłam się oprzeć, by nie podzielić się nimi zarówno w Klubie Ręko-dzielnych, jak i tutaj :)

Spróbujecie? Ja mam teraz na drutach dwie robótki, ale i dziką ochotę wypróbować tę metodę :)

Znalazłam też sporo innych gwiazdek, może taka robótka last minute?



A tu jeszcze podkładki pod kubki czy kieliszki - śliczne!

I jeszcze zdjęcie aktualnych robótek z bieżącą lekturą, w końcu dzisiaj środa :)
Robi się piórkowy i rękawiczki - obie robótki na zamówienie córci :) 
A jak tylko porządnie obfocę, wrzucę to, co już pokończyłam :)
A.Bo, powiedziałabym, że Flora jest delikatniejsza, milsza niż lima, którą też bardzo cenię :)
Aniu, dziękuję, zdrowie w końcu się przyda, w domu szpital od ponad miesiąca, zwariować idzie. Ale patrzę w przyszłość z nadzieją ;)
Anno, dziękuję, już mi lepiej :)
Ulu, dziękuję. Nad rękawami nadal myślę, bo mam wrażenie, że ściągacz na całym obwodzie też nie da pożądanego efektu :/
Dalwi, jestem tzw. latem, szary zawsze mi pasuje ;)
Ewo, boję się, że gładka część rękawa będzie nadal za długa, i wyjdzie jakaś połowiczna bufka. W sumie najlepiej działają podwinięte po prostu ;)
Basiu, dziękuję :) Początkowo sweter miał być szaro-zielony, ale flora w tym kolorze okazała się za intensywna do delikatnej szarości i czeka teraz na kolejny projekt :)


niedziela, 11 grudnia 2016

Dwa tygodnie do świąt


A ja tu zamiast pichcić, mrozić upichcone, piec i dekorować... No co tu dużo gadać, kicham i prycham. Żeby się tak przeziębić w kluczowym momencie... Ale wiadomo, kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma smród katar.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jak się odpoczywa (choćby i chorując), można co? Tak, właśnie - dziergać! Trzeba było naprędce skombinować zestaw pierwszej pomocy...

Skończyłam kilka rzeczy ostatnio, ale będę je pokazywać stopniowo, przy okazji dodając po parę słów komentarza. Bo to i włóczki nowe potestowałam, i wzory nowe i te starsze...

Dzisiaj więc prezentacja mojego sweterka. To pulower oparty na wzorze Flax Light, jednak układ kolorów wzięłam ze swetra Frosty Acorn.
Mój sweter wygląda tak.

Wydziergałam go z dropsowej Flory i muszę powiedzieć, że będzie to moja zdecydowanie najukochańsza włóczka w tej grubości (fingering). Jest mięciusieńka, nie gryzie (uwaga, to musicie przefiltrować przez swoje odczucia, ja generalnie za gryzące uważam włóczki od poziomu wełen estońskich i litewskich ;) ), dzianina bardzo dobrze i miękko się układa. Na pewno będę robić z niej jeszcze jeden sweter (mam już kupioną, do końca grudnia jest promocja na włóczki z alpaką).
Jeśli chodzi o wzór, mam nieco mniej zachwytów. Jest dobrze opisany, to fakt. Jednak okazało się, że panel ze ściegu francuskiego niemiłosiernie ściąga zewnętrzną część rękawa i po drugiej stronie powstały "jęzory" zachodzące na dłoń. Teraz zastanawiam się, czy podwinąć po prostu mankiety (bo rękawy są delikatnie za długie, takie planowałam) i twierdzić, że taki fason, czy jednak spruć i przerobić sam mankiet. Mogłabym też w sumie agresywnie zblokować i uformować mankiety. Sama już nie wiem. Ale nieco mnie na razie odrzuca, wykończenie sweterka szło na drutkach 3mm i same rozumiecie ;)
Całość wydziergana na drutach 3,75mm. Fioletowej włóczki zużyłam jeden motek i trochę, szarej - 5,5 motka, pulower w rozmiarze 48. Włóczka więc miło wydajna i przy obecnych cenach - bardzo ekonomiczna :)

Mam jeszcze do pokazania kilka czapek, ale czekam na jakiś dzień z odrobiną światła, bo póki co ciemno jak w jaskini...
Swoją drogą - wygląda na to, że na instagramie większość ludzi ma studia fotograficzne, namioty bezcieniowe i tak dalej. Wszyscy mają tak jasno :/ A ja się szarpię ze złapaniem choć promyka światła w moich zdjęciach. I nic.
Aniu, już zamówiłam limę na komin, zobaczymy jak wyjdzie :)
Basiu, a Ty nie planujesz takiego komina? Ja się mu oprzeć nie mogę :)
Elu, cieszę się, że sobie poradziłaś :)
Danielu, bylebyś podał źródło :)

czwartek, 1 grudnia 2016

Inspiracje

Dzisiaj wrzucam dwa grudniowe upominki.
Pierwszy jest od Dropsa i jest to kalendarz adwentowy - KLIK!, codziennie można otworzyć kolejne okienko.
Drugi prezent znalazłam wczoraj na Ravelry i jest to prześliczny komin autorstwa Grethy Oceaan. Wzór jest darmowy do końca grudnia. Wystarczy dodać do koszyka, a cena zmienia się na 0€ :)


Dziękuję za miłe słowa pod adresem golfika, jednak co patent to patent ;)
Ula, mój bardzo lubi szaliki, ale w przedszkolu sobie z nimi nie radzi, wobec czego trzeba było ułatwić sprawę.
Anno, najstarszy "golfikowiec", dla jakiego dziergałam, to 60-latek ;)



wtorek, 29 listopada 2016

Golfik numer milion

Jeśli ktoś zna bardziej funkcjonalne szyjogrzeje dla przedszkolaków, niż takie golfiki, to proszę o zgłoszenie wzoru w komentarzach :) Na razie jednak z dropsowego merino powstał taki oto pasiatek dla mojego sześcioletniego synka.
Szybka robótka, ciepła szyja ;)
Druty 3,5mm, niecałe dwa motki włóczki, wzór z głowy, czyli z niczego ;)


Basiu, mnie jakoś szybciej leci - dwa i pół tygodnia i już mam połowę rękawów. Pewnie dlatego, że sweterek bez wzorów, gładki i dobrze się przy nim czyta :)
Aniu, Ulu, Yvonne - niestety nie umiem robić mordek tak ładnych, jak w oryginale, ale synkowi i tak się podoba ;) Dziękuję za miłe słowa :)

sobota, 26 listopada 2016

Misiu!

Wczoraj był Światowy Dzień Misia, ale jakoś nie zaniosło mnie w okolice bloggera, w sumie nie wiem, dlaczego, bo miałam przecież pochwalić się, że przełamałam moją niechęć do szydełka i amigurumi i wydziergałam dziecku misia.
Miś był potrzebny do przedszkola na stosowne obchody, ale rewizja półki pluszakowej ujawniła jedynie myszy, szczury, więcej myszy, królika, koty, psy i w końcu - pluszowy samolot.
Oferta dorobienia misiowych uszek któremuś z nich spotkała się z pewną dozą ironicznego powątpiewania, musiałam więc wziąć się w garść i dać radę :) Zapuściłam audiobooka (bo szydełkując jednak czytać się nie da za bardzo), złapałam dwa kłębki - resztkę Brushed Alpaca Silk Dropsa i resztkę Chainette Madame Tricote i wydziergałam takiego oto obywatela.

Korzystałam ze wzoru Sam, the Little Teddy Bear z ravla.
I po raz kolejny przekonałam się, że dekorowanie pyszczków nie jest moją mocną stroną ;)

W Harmonii, 2,75 to nie taka znów różnica. Włóczka o grubości lace zmusiła mnie jednak do środków ostatecznych ;)
Basiu, ja ostatnio uwielbiam dzierganie na cienkich drutach, teraz robię sobie sweter na 3,5 :)
Dalwi, Yvonne, dziękuję :)
Mrs Perfect, u wszystkich działa, sprawdź, czy nie pominęłaś jakiegoś szczegółu.

sobota, 19 listopada 2016

Roksolana


Czy wiecie, kim była? Polską żoną Sulejmana Wielkiego. Wszystkim fankom serialu "Wspaniałe stulecie" powinny zadrżeć radośnie serduszka, bo Hania Maciejewska opracowała wzór na chustę o takiej właśnie nazwie - barwy włóczki, z jakiej korzystała, pięknie kojarzą się z klimatem i strojami rodem z Turcji. Z tego samego miejsca wywodzi się i nasz szlachecki żupan :)
Wydziergałam ją z włóczki Cotton Soft firmy YarnArt (800m/100g) na drutach 2,75mm.
Basiu, na razie dojechałam do bioder :) Sweter póki co istnieje więc głównie w formie projektu :) O, takiego:

Ula, ja też ;) Niestety takie przestwory ściegu pończoszniczego dłużą się niemiłosiernie ;)
Lucy, bardzo polecam, opis jest jasny i czytelny, dzierga się uroczo :)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Dzisiaj inspiracje


A tak dla odmiany.
Pokażę Wam, jakie trzy sweterki natchnęły mnie do zrobienia czegoś własnego, ale jednak inspirowanego tym, co wymyślił kto inny :)
To "Knit yourself a waist" Asji Janeczek. Ma dekolt pogłębiany za pomocą skróconych rzędów i chciałam wykorzystać ten pomysł w swoim sweterku - ale ponieważ zdecydowałam się na prążki, zrezygnowałam z takiej metody, za to wyliczenia oczkowe idealnie mi spasowały :) Wzór jest darmowy, bardzo jasno i porządnie opisany, więc wiecie :)
Kolejny sweterek to Flax Light projektantki Tin Can Knits, wariacja Flaxa z grubszej włóczki - ta jest z grubości fingering. Bardzo spodobał mi się panel ściegu francuskiego/garteru na rękawie i użyłam go w mojej wersji :)
Ostatni to Frosty Acorn autorstwa Suvi Simoli.
Tu inspiruję się tylko wyglądem - mam zamiar zrobić karczek w taki wzorek, plus dodać prążki na mankietach.
A co jeszcze? Jeszcze chcę skróconymi rzędami przedłużyć tył, a cały sweterek zrobić na tyle długi, by porządnie zakrył pupę, o.

Leno, mnie ostatnio robota dała trochę spokoju, więc nadrabiam zaległości :)
Karolino, ja pierwszy motek też miałam dobry, nie wiem, czemu tak jakoś kolejny był wadliwy.
A.Bo - Gallia jednak ma sporo sztuczności, singiel z czystej wełny to jednak inna bajka :) Poza tym kwestia skrętu - tu jest bardzo luźny.
Basiu, mam takie same odczucia co do zestawu :) A kolor faktycznie świetny.
Lucy, ja skarpetki tłukę z fabela i piorę w pralce na zwykłym programie (nie do wełny) i nic a nic im się nie dzieje. Z innymi włóczkami nie jest tak wesoło ;)
Yvonne, dzięki :)
Karolino B. - przybij piąteczkę ;) Mój niestety zachorzał dość poważnie i nieprzyjemnie, jest w trakcie badań, trzymam kciuki, żeby się jednak okazało, że choroba już odpuszcza. Bo jak mi jeszcze parę dni pojęczy, to wyjdę z siebie ;)
Olaboga, dzięki :) A czapka milusia, polecam włóczkę na czapki właśnie :)

czwartek, 10 listopada 2016

Utyskiwania

Nic mi się nie podoba, mówię wam.
PanMąż choruje (bogowie, miejcie mnie w swej opiece), na szczęście dzieci zdrowe i pogoda przyzwoita.
Zrobiłam komplet z tej włóczki, o której pisałam ostatnio - Galli Gazzala. I o ile w czapce sprawdziła się pierwszorzędnie, to przy pozostałych wyrobach - no cóż...
Po pierwsze jest to włóczka 1-ply. Filcuje się natychmiastowo i prucie jest niemal tak zabawne, jak prucie moheru. Grubość ma niejednolitą, ogólnie ma grubość ja wiem, sport? - a w pewnych miejscach dojeżdżała do bulky, co sprawdziłoby się może w dżerseju (lubię taką niejednolitą fakturę), ale w ściegu francuskim/garterze, jaki wybrałam na szalik, pokazało mi rogi, pazury i podogonie. Musiałam nadpruć kawałek i wyciąć kilkanaście metrów zgrubienia (tak!). Poza tym włóczka jest delikatnie mechata, co oczywiście czapce zrobiło bardzo dobrze - ale na mitenkach wzór honeycomb schował się kompletnie. Do kitu :/ No i jeszcze brzeg szalika wyszedł flakowaty, co też przypisuję specyficznej strukturze włóczki.
Mitenki to Honeycomb Wrist Warmers, powinny mieć wyrazisty wzór na nadgarstku i przy palcach, ale jak widać nic nie widać ;)
Szalik to równoległobok zrobiony ściegiem garterowym, z bloga Haft.blox.pl

Ale!
Żeby nie było, że tylko stękam i wzdycham, napiszę coś o nowej włóczce dropsa - Florze. Kupiłam kiedyś dwa moteczki, które czekały lepszych czasów i właśnie wrzuciłam je na druty. I chyba mam nową ulubioną włóczkę - jest gładka i równiutka, nie ma kłaków, choć zawiera 35% alpaki, i zdecydowanie mniej jest szorstko-gryząca od Fabela, który dotąd służył mi wiernie jako ekonomiczny materiał na chusty ;)
Zaczęłam z Flory szalik dla córy ściągaczem patentowym/brioszką i wychodzi zgrabnie i równiutko. Zamówiłam więc większą ilość włóczki na sweterek dla mnie, myślę o Driftwood Isabelle Kraemer.
Leno, myślę, że im więcej kontaktu ze światem mediów, tym większe prawdopodobieństwo trafienia na urokliwe ubogacanie języka ;) Mogłabym pewnie zamknąć się w bezpiecznej bańce i unikać miejsc o niechlujnym języku, ale wolę jednak doświadczać świata i go poznawać :)
Olaboga - wiesz, że nie słyszałam tego paskudztwa na żywo, a jedynie w radiu?
Dendrobium, dziękuję i polecam wzór, bardzo przyjemnie się robi :)
W Harmonii - fakt, kolor od razu mnie zachwycił. Mam w tym roku beżową kurtkę, akurat fajnie się z nią komponuje. A skoro sezon otwarty - ty już masz na koncie jakieś czapki poza tą żółtą, nb bardzo ładną? :)
Kat Gur, cieszę się, że przydała ci się moja porada :)



Step 7: Then click on the save template.