Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szalik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szalik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 października 2017

Sypnęło jesienią


...kasztanami, złotymi i czerwonymi liśćmi, szalikami, czapkami...
 Szalik męski z Limy DROPS, druty 6mm, ścieg no purl rib. Poszło niecałe 200g włóczki, szalik ma 140 cm długości i 26 szerokości.

 Czapka z Melody DROPS, druty 5,5 i 6,5mm, wzór Rikke, nabrałam 72 oczka. Poszedł niecały motek.
Czapka z Nepala DROPS, druty 5mm. Poszły dwa motki.
Czapka z Air DROPS, druty 5,5 i 6,5mm, nabrałam 68 oczek. Poszedł niecały motek.




piątek, 28 lipca 2017

Wieczny życia krąg


Pamiętacie tę piosenkę z "Króla Lwa"? Piękna jest, a w tym wykonaniu - jeszcze piękniejsza :)
Kiedy znalazłam wzór Circles of Lace, od razu mi się z nią skojarzył :) A że miałam akurat półtora motka Cashmiry Fine...



Szalik po zblokowaniu wyszedł horrendalnie długi, ale ponieważ jest cieniutki, można go fajnie zamotać, jak widać na zdjęciach :)
Chcę podarować go w prezencie gospodyni, do której co roku jeździmy na wakacje :)
W Harmonii, mam białą kuchnię z drewnianymi elementami, sama z siebie już jest miła i przytulna, a dzięki takim kolorowym akcentom rozkwita :)
Lucy, ja szydełkiem lubię robić tylko koronki, gwiazdki na choinkę, serwetki i tak dalej - nie wiem czemu, ale z włóczki już mniej.
Bevo, próbowałam tunezyjskiego, ale efekt nie bardzo mi się podobał. Ale jeszcze zostaje knooking :)


wtorek, 3 stycznia 2017

Ulepimy dziś bałwana?


Pamiętacie tę przeraźliwie smutną piosenkę z "Krainy lodu"? Kiedy patrzę przez okno, sama zaczyna mi grać w głowie.
Za oknem zima, jak rzadko w tych czasach :) Mam nadzieję, że dzieci załapią się na sanki, zapowiadają kilka naprawdę chłodnych dni.
 No więc skoro klimaty jak z "Frozen"...
 Z resztek Brushed Alpaca Silk (prawie cały motek) pozostałych po sweterku mojej córy wydziergałam taki ocieplacz na szyję, właściwie kołnierz. Kołnierz z alpaki brzmi ciekawiej, niż kołnierz z lisa, tak ;) Posiłkowałam się wzorem na Sweet Lil' Scarfette - latem wydziergałam taką dla mamy.
Druty 4mm, więc dzianina dość zwięzła, będzie cieplutki :)
W kolejnym poście możecie spodziewać się następnych podsumowań minionego roku.

Ewo, dziękuję :)
Anno Zoń, Folletta przypomniałam sobie ostatnio, po długaśnej przerwie i czas go odświeżyć :)
Anno, mnie pomogło zapisywanie książek na blogu i zaznaczanie ich na Lubimyczytac.pl.
Deilephilo, dziękuję za wszystkie miłe słowa :)
Anko, A.Bo, ja jestem z rodziny nałogowych czytelników i kontynuuję tradycję :) Moja mama jest nawet emerytowaną bibliotekarką ;)

czwartek, 10 listopada 2016

Utyskiwania

Nic mi się nie podoba, mówię wam.
PanMąż choruje (bogowie, miejcie mnie w swej opiece), na szczęście dzieci zdrowe i pogoda przyzwoita.
Zrobiłam komplet z tej włóczki, o której pisałam ostatnio - Galli Gazzala. I o ile w czapce sprawdziła się pierwszorzędnie, to przy pozostałych wyrobach - no cóż...
Po pierwsze jest to włóczka 1-ply. Filcuje się natychmiastowo i prucie jest niemal tak zabawne, jak prucie moheru. Grubość ma niejednolitą, ogólnie ma grubość ja wiem, sport? - a w pewnych miejscach dojeżdżała do bulky, co sprawdziłoby się może w dżerseju (lubię taką niejednolitą fakturę), ale w ściegu francuskim/garterze, jaki wybrałam na szalik, pokazało mi rogi, pazury i podogonie. Musiałam nadpruć kawałek i wyciąć kilkanaście metrów zgrubienia (tak!). Poza tym włóczka jest delikatnie mechata, co oczywiście czapce zrobiło bardzo dobrze - ale na mitenkach wzór honeycomb schował się kompletnie. Do kitu :/ No i jeszcze brzeg szalika wyszedł flakowaty, co też przypisuję specyficznej strukturze włóczki.
Mitenki to Honeycomb Wrist Warmers, powinny mieć wyrazisty wzór na nadgarstku i przy palcach, ale jak widać nic nie widać ;)
Szalik to równoległobok zrobiony ściegiem garterowym, z bloga Haft.blox.pl

Ale!
Żeby nie było, że tylko stękam i wzdycham, napiszę coś o nowej włóczce dropsa - Florze. Kupiłam kiedyś dwa moteczki, które czekały lepszych czasów i właśnie wrzuciłam je na druty. I chyba mam nową ulubioną włóczkę - jest gładka i równiutka, nie ma kłaków, choć zawiera 35% alpaki, i zdecydowanie mniej jest szorstko-gryząca od Fabela, który dotąd służył mi wiernie jako ekonomiczny materiał na chusty ;)
Zaczęłam z Flory szalik dla córy ściągaczem patentowym/brioszką i wychodzi zgrabnie i równiutko. Zamówiłam więc większą ilość włóczki na sweterek dla mnie, myślę o Driftwood Isabelle Kraemer.
Leno, myślę, że im więcej kontaktu ze światem mediów, tym większe prawdopodobieństwo trafienia na urokliwe ubogacanie języka ;) Mogłabym pewnie zamknąć się w bezpiecznej bańce i unikać miejsc o niechlujnym języku, ale wolę jednak doświadczać świata i go poznawać :)
Olaboga - wiesz, że nie słyszałam tego paskudztwa na żywo, a jedynie w radiu?
Dendrobium, dziękuję i polecam wzór, bardzo przyjemnie się robi :)
W Harmonii - fakt, kolor od razu mnie zachwycił. Mam w tym roku beżową kurtkę, akurat fajnie się z nią komponuje. A skoro sezon otwarty - ty już masz na koncie jakieś czapki poza tą żółtą, nb bardzo ładną? :)
Kat Gur, cieszę się, że przydała ci się moja porada :)



czwartek, 25 sierpnia 2016

Prawie koniec wakacji

Kiedy to zleciało? No naprawdę... To były najszybsze wakacje mojego życia, mam wrażenie :)
Spędziłam z dziećmi tydzień w Warszawie u rodziców i to był czas bardzo intensywny. Parki, uliczki, zakamarki - przewędrowaliśmy, co się da :)

Oto pan Lindley i jego ławeczka :)
W Ogrodzie Saskim znalazłam pierwszego kasztana tej jesieni :)
A tu taki niekonwencjonalny warszawski widoczek - dach Centrum Nauki Kopernik, a w tle Most Świętokrzyski.

 To jest herbata oolung milky, którą poczęstowała mnie moja siostra, znawczyni herbacianego świata i zapalona degustatorka. Kilka łyków a ja byłam już mentalnie w pół drogi do sklepu, gdzie później kupiłam sobie własną porcję. Herbata nie jest aromatyzowana, ale sposób fermentacji i odmiana sprawiają, że pachnie mlekiem skondensowanym i smakuje podobnie, lekko słodkawo. Jest cudowna, mówię wam :)
 
Jeśli chodzi o dzierganie, to mam na koncie szaliczek dla mamy, która wciąż upiera się, że szalik ma być pod kurtką, a nie na wierzchu ;) Wydziergałam jej więc Sweet Lil' Scarfette z dropsowego kidsilka. 
Druty 4mm, dokładnie jeden motek (zakończenie dziergałam na oparach włóczki dosłownie). Kolor nie do oddania oczywiście, to petrol (24).
A poza tym - zrobiłam kolejną rękawiczkę kąpielową dla mojego niedotykalskiego syneczka. Bo bez tego ani rusz.

Niby prosta, ale kilka technik w niej się chowa - Judy's magical cast on czy icord :)
Mam jeszcze w robocie dwie rzeczy plus jeden ukończony test, ale musi poczekać na publikację wzoru z chwaleniem się ;)

Beatto, Origami Girl, really simple natural life - cieszę się, że pomogłam :)
Olaboga, mnie szal zabrał trzy tygodnie z życia ;) Wzięłam go na urlop, żeby nie mieć wyjścia i dziergać właśnie to :D Nie ma to jak właściwa motywacja! Powodzenia z twoim lacem :)
Kasiu J., dziękuję :) Ja zakupy papiernicze szczególnie kocham (i staram się nie myśleć o $$$) - zamiłowanie do tej branży przekazał mi Tato, który uwielbiał najlepsze możliwe przybory piśmienne.
Lucy, zdradzę ci sekret - ja też nie lubię dziergać ażurów ;) Dlatego mój szal ma tak prosty wzór. Ale Falochron akurat dzierga się bardzo sympatycznie, taka telewizyjna robótka (napisała ta, co telewizji nie ogląda, hihi).
Asiu, mnie na Falochron poszły dwa motki ciemne i po jednym kontrastowym jak mi się zdaje - ale mam wizję brzegu zrobionego po prostu z dowolnych resztek włóczki fingering, kolorowego jak letni dzień :) Miłego dziergania :)
Anutku - w sekrecie ci powiem, że mnie też ;)
Renik, w tak zwanym międzyczasie wkradła mi się jeszcze jedna robótka, terminowa, więc zobaczymy jak to będzie z rozgrzebańcami. A co do internetu - nie wiem, jak ty, ale ja latem mam na niego zdecydowanie mniej czasu. I dobrze.

środa, 10 sierpnia 2016

Moja ulubiona pora roku

Późne lato i wczesna jesień to mój ukochany czas. Kończą się pomału wakacje, stragany uginają się pod ciężarem owoców, noce są rześkie i chłodne, a zakupy przyborów szkolnych to moja cicha coroczna przyjemność ;)
Córa do szkoły ma już wszystko, więc spokojnie możemy jechać na jeszcze jedną eskapadę, tym razem do stołecznej babci ;)
Ale póki co - raport z placu boju.

W końcu pojawił się wzór na chustę, która już dość długo czekała w mojej szafie, by ujrzeć światło dzienne (widzicie, jaka jest pomięta? :P) Testowałam wzór chyba jakoś w kwietniu. Hania Maciejewska zaprojektowała ją dla Filcolany, a ta jakoś ślimaczyła się z publikacją.
Ale już jest - chusta Falochron :)
Poszły mi 4 motki Fabela, druty 4mm.

Poza tym pokonałam mojego demona o wdzięcznym imieniu Lace ;) W końcu powstał szal Tender z dropsowego lace'a - druty 4,5mm, 1 motek włóczki.



A tymczasem na drutach rozgrzebane dwie robótki - bo na jedną z nich zabrakło włóczki i czekam na przesyłkę.
Otulacz powstaje z Brushed Alpaca Silk dropsa - na drutach 5,5 mm.
A ponieważ nie ma, że nie ma robótki, ubocznie zaczęłam  Sweet Li'l Scarfette zaprojektowaną przez Ambah O'Brien. Kojarzy mi się z Trixie Franklin z serialu "Call the Midwife" :) Dziergam ją z kid-silka dropsa na drutach 4mm.
Jak zwykle dziergam i czytam - tym razem 100/XX, antologię polskiego reportażu XX wieku.

Deilephilo - ja w liceum programowo nie czytałam lektur :P Co nie przeszkadzało mi mieć piątek z polskiego, a później studiować polonistyki :D Ale teraz "Chłopów" przeczytałam z przyjemnością. A w ostatnią niedzielę w skansenie w Kolbuszowej mieliśmy okazję oglądać orszak ślubny, wesele, muzykantów... Region nie ten, ale atrakcja wielka i się kojarzy ;)
Ulu, ostatnio przeszła mi faza różowa i wszystko od morskiej zieleni po turkus i błękit jest w cenie :)
Brzydulo, cieszę się, że cię natchnęłam :)
Kasiu J., ja nie pracuję poza domem, co nieco zmienia sytuację ;) Ale kto wie...
Basiu, dziękuję :)
Ewo, moja Duża też niby duża, a jakaś taka nie za duża ;) Ten trudny etap między małą dziewczynką a nastolatką każda z nas musiała przejść i nie tylko dla nas był pewnie trudny ;)
Kamo, blokowanie szala to był pot, krew i łzy, nie wyszło tak, jak chciałam, bo nie mam warunków, szal ma 220 cm długości o.O Ale założyłam go testowo i jest cudowny w noszeniu.
Patrycjo, Laimo, Beatto, Origami girl - cieszę się, że mogłam pomóc :)
W harmonii - tak jest, zawsze mam ze sobą robótkę (czasem nawet oprócz zasadniczej zaczynam jakąś malutką, by móc ją ze sobą nosić ;) )
Julio, tego nigdy nie badałam, ale myślę, że da się to zguglać.
Renik, ja też się czasem nudzę bez kompa ;) Bo jak to, na znajomych blogach pewnie są nowe wpisy, a ja ich nie oglądam? I na ravlu tyle nowych wzorów beze mnie??? ;)

piątek, 20 maja 2016

Pasiatek

Wierzę, że to, co widzę za oknem, to oznaka, że w końcu temperatura wespnie się ponad 20 stopni i tam się wygodnie umości. Trochę już zmęczył mnie ten chłód.
Dzisiaj ostatnie podrygi kryzysu dziergackiego - dokończyłam właśnie merynosowego baktusa dla mojego synka.
Zużyłam jeden motek Elian Merino (to ta cieniowana włóczka) i jeden - Merino Baby Cheval Blanc, druty 3mm. O ile zaś cieniowanie włóczki nie podobało mi się w motku, to po ożywieniu morską zielenią Merino Baby wypadło nieźle :)


Kasiu J., dziękuję :)

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Riuszki, falbanki, podszewki i mysie pyszczki

Nie mogę się zdecydować ;)
riuszka «mocno przymarszczona lub plisowana falbanka z cienkiej tkaniny»
falbana «marszczony pas tkaniny przyszywany dla ozdoby do odzieży, firanek itp.»
marszczenie «drobne fałdy na tkaninie»
Jak nazwać po polsku ten szalik?
Szalik po angielsku nazywa się Gathered Scarf, więc chyba marszczony po prostu :) Tak czy owak, jest bardzo efektowny, ciepły i mięciutki. Te marszczenia łapią do środka dużo powietrza i świetnie izolują od zimna.
Wydziergałam go z włóczki Lima DROPS na drutach 4mm, poszło jakieś 12 dag. Wzór jest bardzo łatwy, a postępy szybkie, bo widać kolejne paski, a to zawsze pomaga, nawet osobom tak nielubiącym dziergania szalików jak ja. Kolor to 4434, ametystowy, dzięki jednolitemu farbowaniu alpakowych włóczek dropsa szalik pasuje do czapki Wurm, wydzierganej z alpaki :)
Drugi wyrób to Mysie Pyszczki. Mama poprosiła mnie o wydzierganie rękawiczek z jednym palcem z włóczki, z której robiłam jej już czapkę Cool Wool i chustę TGV. Ponieważ jednak mama jest warszawianką, a ja nie, to zrobiłam wersję testową - przymierzy i powie, co zmienić ;) Bo tak bez przymiarek to ciężko utrafić.

O, takie, proste - druty 4,5mm, nieznaczna ilość Alpaki Royal Alize.
A tu powstaje jeszcze coś:
A tu z Alpaki Dropsa powstaje cosiek - podszewka do maminej Cool Wool, bo mama narzeka, że jej przewiewa czapkę ;)

Małgosiu W., dziękuję :)
Mariolciu, trzeba nabrać 129 oczek, plisa to 7 oczek ryżu z każdej strony :)
Ciaparo, ja mam zawsze kłopot z właściwą proporcją dodawania oczek w szydełkowych kółkach.
Dendrobium, szaleje ta pogoda, szaleje :/
Małgorzato B., to ja dziękuję :)
A. Bo - mam dokładnie tak samo z tymi kolorami :) Zresztą na przykład mój syn uwielbia róż, taki ma fotelik w aucie i w ogóle :)
Ewo, śledziłam wyzwanie na facebooku i dużo nas je ukończyło :)
Marzenko, to kilkadziesiąt minut roboty, idealna sprawa na ostatnią chwilę ;)
Kasiu J., dziękuję :)
Halino, polecam, mięciutki i plastyczny :)
Joanno Cosel, i ty dasz radę :)
Joanno T., bardzo dziękuję :)
Lucy, tą dwustronnością mnie wzór zaskoczył - ale cieszę się, że tak wyszło, wiadomo, jak jest z użytkowaniem kocyków :) A co do wyrobu i książki na tydzień - były w obu dziedzinach drobnostki, były i potężne projekty, kilka książek miało ponad 1000 stron :)
Urszulo, mnie czytanie (mam nadzieję) nigdy nie przejdzie, zresztą całą rodzinę mam literozależną, Młody sfrustrowany, że nie umie jeszcze, ale każe sobie czytać :))
Made by Ula - rzuć wyzwanie ufokom, co tak będą leżały :))
Włóczkoteko, kwestia organizacji i odpowiednich warunków. Moje dzieci akurat nie dokuczają mi nadmiarem siebie gdy chcę podziergać, a czytam szybko i łapczywie ;) No i odpadają dojazdy do pracy, bo pracuję z domu, to też pomaga.
Klikaf, dziękuję :)
Kornelio, dziękuję, że mnie wyręczyłaś w wyjaśnieniach :)
Kamo, dzięki :)
A.Bo - dziękuję :)
CallmeMom, bardzo ładnie wyszedł Twój nagłówek :)
Grażko, dziękuję za uzupełnienie wpisu :)
Deilephilo, dziękuję :))
Stacho, ja jestem podlasianką, choć moja rodzina ma korzenie w połowie Polski - ale nie dała się zmącić anglosaskiej presji ;)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wykończyłam drania

A drań próbował wykończyć mnie.
Generalnie umiarkowanie lubię szydełkowanie - jeśli już to koronki z kordonka, od grubego szydełka boli mnie ręka, i to na długo po zakończeniu pracy. No ale gdy zobaczyłam taki śliczny koszyczek na stronie DROPSa, to od razu pomyślałam o prezencie na wchodziny dla Mamy.
Bawełna Drops ♥ You 5, szydełko 3,75 addi. Spód zrobiłam ciemniejszy, bo wiadomo, jak jest, co ma się brudzić ;)
A z mojego ulubionego koszyka na robótkę, doradzonego przez Danusię, puszcza cekinkowe oko kolejna robótka ;)

Kasiu, dzięki :) Na instagram wrzuciłam jeszcze inne ich zdjęcie :)
Lucy, przymierzałam i powiem ci, że to bardzo wygodne - dlatego dla kolejnej ciotki moich dzieci robię następny ;)
A. Bo. - rozważam poszukanie galówki na używanych ciuchach. Nie widzę szerszego zastosowania takich ubrań, nie mamy okazji za bardzo. A rękawiczki noszę wyłącznie wełniane, niezależnie od mokrości :) Nałóg jest nałóg :D

niedziela, 8 listopada 2015

Wietrzne miasto

Gdyby nie to, że za oknem nadal znajomy stadion i zamieszkałe przez Krewnych-i-Znajomych Truscavki bloki, pomyśleć by można, że jesteśmy w Chicago. Wieje i wieje, co chwilę to słońce wychodzi, to się chowa. Wszyscy migrenicy leżą złożeni niemocą, zatokowcom w nosie gra.
Robienie zdjęć w tych warunkach (choćby było tak ciepło, że można wyjść na balkon boso i w krótkich spodenkach) to ubaw nie z tej ziemi.
Ale że bardzo chciałam pokazać wam świeżusieńko z drutów zdjętą apaszkę, to i macie.

Apaszka została zrobiona z włóczki KidSilk dropsa (cały motek czerwonej i pół - szarej) na drutach 5mm. Korzystałam ze wzoru umieszczonego na blogu Kolorowy świat włóczek i mulin. Po kliknięciu znajdziecie post z opisem apaszki :)
Jak widać po Zmysławie apaszka jest mała. Dla dziecka może być otulaczem pełną gębą, ale dla dorosłego - to nadal apaszka :)


Kasiu J., kamizelka spruta ponownie ;) Ale nie ze mną te numery, pierwszego wurma prułam 7 razy i w końcu wyszedł :P
Lamiko, teraz właśnie kamizelka trafiła na karnego jeżyka ;)
Lucy, postaram się w przyszłym tygodniu przygotować post zbierający różne metody robienia kciuków, może się komuś przyda :)
Samosiu, twój nick świadczy o zapale do samodzielnych projektów :) To, czy wychodzą, to kwestia wprawy, obiecaj mi, że nie będziesz się zrażać nieudanymi pracami, na pewno reszta jest super :)
A. Bo - jak pisałam wyżej, kamizelka na razie zimuje ;)
Moniko, właśnie się zastanawiam, czy nie dokupić więcej fabelków tych pięknych kolorach ;) Wyjątkowo udane zestawienie :)
Maroccanmint, a czemu chiagoo są lepsze od innych? Czy są bardzo ostre?
Joanno, ja wiem, że się da. Tylko nie chcę :D
Renik, dziękuję :)
Deilephilo, jak mogłaś się w mailu nie podpisać nickiem :D Napisałabym bardziej szczegółowo, w końcu znamy się robótkowo nie od dzisiaj :) Pytaj śmiało, jakby co :)
Step 7: Then click on the save template.