środa, 10 czerwca 2009

Autopromocja allegrowa

Zapraszam, może coś się Wam przyda :)
Moje aukcje - klik!

Organizer niewykończony

DHF zarządziła pokazywanie organizera. No owszem, obszyłam go, ale obwolutka jeszcze nie odprasowania, a i guziczków do ozdoby nigdzie nie ma (a zamarzyły mi się takie cienkie, z masy perłowej)...
No, ale coś tam udłubałam :)


Nie bądźcie przesadnie surowe, to mój pierwszy raz :)

wtorek, 9 czerwca 2009

Kącik promocyjny

Czyli Truscaveczka zaraża :)
Moja przyjaciółka DHF w końcu odpaliła bloga robótkowego. I nawet nie musiałam jej zmuszać. Za bardzo.
Odwiedźcie ją - klik!
Niech ma motywację do kończenia projektów i pokazywania ich nam :)

niedziela, 7 czerwca 2009

Bardzo udana sobota

Zaczęła się od tego, ze niepotrzebnie pojechałam do pracy na 7 rano ;) W dodatku autobusu zwrotnego nie było i musiałam iść do domku piechotą. Słońce świeciło, wiaterek wiał, a ja maszerowałam czytając "Devil wears Prada" i wzbudzając zainteresowanie przechodniów (ale cóż - wyasfaltowana trasa prosta jak strzała sprzyja czytaniu, może nie?) - w tym jedno zgorszone pufnięcie. A że ja lubię wzbudzać zgorszone pufnięcia, więc zaczęłam czuć się coraz radośniej. Zanim dotarłam do domu zahaczyłam o rynek, który w naszej mieścince rozkłada się jedynie we czwartki i soboty. Zahaczyłam, ale z jakim efektem! Kupiłam sobie na ciuchach spódnicę - chłopkę w modnym kolorze indygo i stanik Freya Arabella w idealnie moim rozmiarze, kompletnie bez śladów noszenia, cudny - zapłaciłam za niego 3 zł a sprzedawczyni wyglądała, jakby się paskudztwa w dziwacznym (75FF) rozmiarze z ulgą pozbyła.
Wróciłam do domu a moja rodzina, już wypoczęta i nieśpiąca, chętnie udała się ze mną na dalszy spacerek - obleźliśmy cały M., kupiłam sobie w hurtowni letnie dżinsy za 15 zł (normalne, długie spodnie, serio!)
Po powrocie do domu Dziecina padła a ja włączywszy od niechcenia TV odkryłam, ze właśnie na Ale kino! zaczyna się film, który bardzo chciałam obejrzeć, czyli "8 kobiet" z Catherine Deneuve i Emmanuelle Béart. Film bardzo mi się podobał (tylko mąż, zniesmaczony, opuścił stanowisko przed TV, mamrocząc coś o wymarłych gatunkach - pewnie chodziło mu o musical).
Zaraz po filmie przyrządziłam Nigellowe racuszki dla Dzieciny, która pożarłszy słuszną porcję, była gotowa do kina. Poszłyśmy do kina na "Lato Muminków" (całkiem niezłe, choć kilku przekręceń oryginału nie rozumiem, nie ułatwiały niczego - np. czemu to Dozorca Parku zamknął Muminka, Migotkę i Filifionkę w więzieniu, jeśli w oryginale był to Policjant? ) i Oldze bardzo się podobało (był to jej debiut jako widza).
Po kinie byliśmy an bardzo zimnym i wietrznym spacerze, a potem spędziliśmy uroczy wieczór w domowym zaciszu - skończyłam szyć okładkę na mój organizer - jeszcze muszę wymyślić haft do ozdobienia jej i pokażę Wam jak mi wyszło (100% szycia ręcznego, macie pojęcie?)

A dzisiaj idziemy głosować :) Olga już zapowiedziała, że to ona wrzuci głos do urny. Bo każdy głos się liczy, prawda?

wtorek, 2 czerwca 2009

Nie uwierzycie

Ale w końcu wzięłam się za Kalinkę, która straszyła mnie od dawna, a to znienacka wypadając na głowę z pawlacza, a to wyskakując niepostrzeżenie z reklamówki włóczek, wśród których nie powinno jej być.
Kiedy prześladowało mnie jakieś obce, świdrujące spojrzenie, to też pewnie była ona.
Ale w końcu doczekała się Odpowiedniego Projektu. Dzięki temu, ze Rebekah przywiozła mi kiedyś z USA Interweave Knits, mogłam skorzystać z niego i zacząć Whispera. Mam już prawie całą część shrugową, jeszcze kawalątko rękawa, plus poły i kołnierz. Robi się szybko, ale dzianina nie jest zbyt miła w dotyku. Dziewczyny polecają prasowanie wyrobów z Kalinki. Jeśli to się sprawdzi, odszczekam swoje marudzenie na temat tej włóczki :)
Step 7: Then click on the save template.