Powiem wam, że kiedy szukałam wzoru na sweter dla mojego sześcioletniego synka, Everyday Pullover Sweater wchodził mi w oczy kilka razy, ale coś mi w nim nie pasowało, a bo włóczki nie mam odpowiedniej, a bo może niewygodny będzie... Ale w końcu zaryzykowałam i sweter okazał się być idealny. Fakt, dość zaskakujące są dwa narzuty przy oczku podnoszonym, na początku chciałam dodawać oczka inaczej, ale jednak sposób autorki wzoru jest najskuteczniejszy.
Sweter w rozmiarze 116/122, poszły prawie 4 motki niebieskiej i pół motka szarej Limy, druty 4,5 mm.
Wczoraj synek nie chciał zdjąć go w ogóle, uwielbia wełnę, nic go nigdy nie gryzie, wdał się w mamusię :)
Olaboga, jeszcze nie byłam w sklepie, muszę sprawdzić składy - co prawda kik się boży, że są różne, ale koleżanka mi donosi, że sam akryl. Lucy, a znasz kota, który lubi musieć? ;) Basiu, jutro sprawdzę :) Anko, wrzucę zaraz tłumaczenie wzoru na drugi blog, wbrew pozorom to prościutkie :) Ulu, byłaś już w kiku? Jak tam wyniki badań?
Nic nadzwyczajnego (zdjęcia też nie :P), prosta czapka z włóczki Nakolen, przyjemniej mieszanki 50/50 wełny z akrylem. Druty 4mm.
Wzór nazywa się Bankhead:
Z ciekawostek - znacie sklepy Kik? Od dzisiaj mają włóczki, skarpetkowe i swetrowe, jak deklaruje gazetka. Wybiorę się w sobotę i zobaczę, czy są coś warte - kolorystycznie bardzo mi się podobają :)
Miko, 90 km :) Olaboga, czapka jest idealnie ciepła, już chyba zawsze będę robić czapki z podwójnego fingeringa, dzianina jest o wiele bardziej szczelna i ciepła :) Basiu, mnie machanie igłą w ogóle nie wychodziło, cieszę się więc, że jest inna metoda :) Shopaholiku, podobno idzie ocieplenie. I nowy śnieg. A miesiąc temu żałowałam moich dzieci, że zimy nie znają, co ja miałam w głowie... :D Lucy, jak tam psica? Lepiej już?
Mieszkam w Kotlinie Sandomierskiej, gdzie przeważnie jest cieplutko, najwyżej czasem jakiś halny zaleci. Ale dzisiaj rano popatrzyłam na zaokienny termometr i przeżyłam leciutkie zdziwienie.
Jak to dobrze, że właśnie skończyłam moją cieplusią czapkę Mother Marls!
Wydziergałam ją z dwóch nitek dropsowej Flory, nadal mojej ulubionej włóczki ;) Jest mięciutka i ciepła, wczoraj przy -14 spokojnie dała radę.
Wzór nazywa się Mother Marls i jest minimalistyczny, prościutki, ale bardzo stylowy.
Dziergałam na drutach 3,75mm i 4mm, poszło po 0,7 motka w każdym kolorze. Dzianina dzięki podwójnej nitce jest gęsta i mięsista. Brzeg w oryginale pozostawiono do rolowania, ale ja wolałam wzmocniony, dlatego podwinęłam go i podszyłam :)
Góra zszyta jest graftingiem/Kitchenerem i powiem wam, że ta technika nigdy do mnie nie przemówiła. Mój mózg gubi się w meandrach oczek i koniec (a już przy takim dwukolorowym melanżu to w ogóle masakra). Na szczęście trafiłam na YT na filmik, pokazujący, jak zszyć toto na drutach, bez igły. Do mnie bardzo przemówił, ponieważ polecenia typu knit czy purl wykonuję odruchowo ;)
Przetłumaczyłam kolejne wskazówki autorki filmu na polski, aby wszystkie moje Czytelniczki mogły skorzystać :)
Przygotowanie do graftowania: 1. Pierwsze oczko z bliższego drutu przerobić na prawo, przeciągnąć całkowicie nitkę, zostawić oczko na drucie. 2. Pierwsze oczko z dalszego drutu przerobić na lewo, przeciągnąć nitkę całkowicie, zostawić oczko na drucie.
Grafting/Kitchener's stitch: 1. Pierwsze oczko z bliższego drutu na lewo, przeciągnąć nitkę całkowicie i zdjąć oczko z drutu. 2. Następne oczko na bliższym drucie na prawo, przeciągnąć nitkę całkowicie, zostawić oczko na drucie. 3. Pierwsze oczko z dalszego drutu na prawo, przeciągnąć nitkę całkowicie, zdjąć oczko z drutu. 4. Następne oczko z dalszego drutu na lewo, przeciągnąć nitkę całkowicie, oczko zostawić na drucie. Powtarzać te cztery kroki aż do końca.
Ewo, ja mam silne postanowienie w ramach wdrażania pewnego minimalizmu w życiu. Za dużo mam rzeczy, a za mało życia mam wrażenie :) Dlatego chcę bardziej się skupić na dzierganiu, niż na zakupach :) Agmik, mnie właśnie to wyzwanie dało kopa do większej systematyczności :) Violet, mnie takie systematyczne działania dobrze robią na poczucie kontroli ;) Dzianinowe Studio, dasz radę ;) Lucy - widzę, że masz podobne postanowienia jak ja i dobre serce :) Trzymam kciuki, żeby szal wyszedł piękny i zmotywował cię do dalszego wyrabiania resztek :) W Harmonii - podziwiam i obiecuję naśladować wiernie :) Ilono, dzięki :) Oszczędność to moje trzecie imię! ;) Ovillo, super :)
Za każdy zużyty w 2016 roku motek z zapasów punkty dostawałam ja, za każdy dokupiony - zapasy. Chciałam zobaczyć, kto wygra :)
Ja: 150
Zapasy: 81
Dla wyjaśnienia: motek do 50 g = 1p., do 100g = 2p., większy = 3p.
Fakt, nie każda włóczka, która została zużyta, była przeze mnie przepuszczona przez druty czy szydełko - trochę oddałam, trochę wyniosłam do przedszkola. Ale jednak - dwa razy więcej włóczki poszło, niż zostało kupione :) Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że byłam bardzo dzielna ;) W nowym roku zamierzam prowadzić podobne notatki, motywują mnie do uwalniania włóczek :)
Anno Pietrzak, nie mam takich w okolicy, ale mam nadzieję, że babcia się ucieszy z prezentu :) Orientusie, cieszę się, że pomogłam :) Violet, włóczka jest mięciusia jak włoski niemowlęcia ;) Ale lubi się podfilcować i pokulkować - sweterek córki po paru założeniach wymagał już pewnej konserwacji. Olaboga, u nas śniegu do woli :)
Pamiętacie tę przeraźliwie smutną piosenkę z "Krainy lodu"? Kiedy patrzę przez okno, sama zaczyna mi grać w głowie.
Za oknem zima, jak rzadko w tych czasach :) Mam nadzieję, że dzieci załapią się na sanki, zapowiadają kilka naprawdę chłodnych dni.
No więc skoro klimaty jak z "Frozen"...
Z resztek Brushed Alpaca Silk (prawie cały motek) pozostałych po sweterku mojej córy wydziergałam taki ocieplacz na szyję, właściwie kołnierz. Kołnierz z alpaki brzmi ciekawiej, niż kołnierz z lisa, tak ;) Posiłkowałam się wzorem na Sweet Lil' Scarfette - latem wydziergałam taką dla mamy.
Druty 4mm, więc dzianina dość zwięzła, będzie cieplutki :)
W kolejnym poście możecie spodziewać się następnych podsumowań minionego roku.
Ewo, dziękuję :) Anno Zoń, Folletta przypomniałam sobie ostatnio, po długaśnej przerwie i czas go odświeżyć :) Anno, mnie pomogło zapisywanie książek na blogu i zaznaczanie ich na Lubimyczytac.pl. Deilephilo, dziękuję za wszystkie miłe słowa :) Anko, A.Bo, ja jestem z rodziny nałogowych czytelników i kontynuuję tradycję :) Moja mama jest nawet emerytowaną bibliotekarką ;)
Z ciekawostek: Zamieć Folletta i Dom sióstr Link dzieją się w tym samym czasie w niedużej odległości i czytałam je jednocześnie, szalenie zabawny zbieg okoliczności ;)
Nie zakładam żadnych liczb na rok przyszły. Kilka dni temu mój sześciolatek spytał mnie, czemu czytamy książki. Odpowiedziałam, że to pytanie podobne do tego, czemu jemy albo oddychamy ;)
Ilono, dwa miesiące nieustająco chorych domowników zapewniły mi sporo czasu na dzierganie (i pilnowanie chorusków). Ale już chyba wychodzimy na prostą. Lucy, właśnie kolor zdecydował, uwielbiam takie fiolety :) Ula, wzór jest bardzo piękny i myślę, że jeszcze parę razy go wydziergam. Tylko włóczka taka ech... Robótkowy Kuferku, dziękuję :)